Opowiem Wam historię o projekcie THE YOUNG LOVERS. Nie pamiętam już jak trafiłem na tę płytę. Jakoś tak chyba przypadkiem znalazła się na moim HD. Przesłuchałem ją może raz. Chyba zasnąłem przy drugim, czy trzecim kawałku bo byłem wtedy mocno zmęczony. Potem o niej zapomniałem. Gdzieś się mi ta płyta wymknęła. W ten weekend przypomniała jednak o sobie w całkiem miły sposób. Otóż, w sobotę poszedłem do Sfinksa na live Jacka Sienkiewicza. "Mistrz szabelki" zagrał bardzo zgrabnie, trochę ciężej niż na płycie, na początku lepiej, potem troszkę zbyt monotonnie, co potwierdziło tylko to, co myślałem o materiale z "Modern Dance" wcześniej. Że to raczej muzyka do odsłuchu w domu, żeby móc się delektować całym jej bogactwem, niż do "tupania nóżką" w klubie. Ale wracając do tematu. Po wysłuchaniu Jacka poszedłem na after do D, gdzie D. zaczął sobie grać z winyli, a w którymś momencie puścił znajome mi dźwięki, takie spokojne, lekko jazzujące, odpowiednie na rano. Okazało się, że to właśnie THE YOUNG LOVERS, czyli kolejny projekt HERVE'a, który nagrywa także jako The Count, czy Action Man. Kawałek, który puścił to "You make me dizzy". Wklejam go poniżej. Jest świetny, przypomina mi rzeczy z połowy lat 90-siątych, którymi zasłuchiwałem się długimi godzinami. Takich jazzujących dźwięków dawno nikt nie nagrywał... Dzięki D. zatem wróciłem do tej płyty, przesłuchałem dokładnie i stwierdzam, że jest w pytę. Brzmi bardzo retro, ale można tu także wychwycić trochę nowocześniejszych stylistyk, np. kawałek "Shake off the ghost" jest wyraźnie dubstepowy! Polecam, jeśli chcecie się zrelaksować i odpocząć po weekendzie, po nocy w zadymionym klubie, po mocnym, twardym bicie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Future jazz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Future jazz. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 8 czerwca 2009
(Future) Jazz Giant.
Opowiem Wam historię o projekcie THE YOUNG LOVERS. Nie pamiętam już jak trafiłem na tę płytę. Jakoś tak chyba przypadkiem znalazła się na moim HD. Przesłuchałem ją może raz. Chyba zasnąłem przy drugim, czy trzecim kawałku bo byłem wtedy mocno zmęczony. Potem o niej zapomniałem. Gdzieś się mi ta płyta wymknęła. W ten weekend przypomniała jednak o sobie w całkiem miły sposób. Otóż, w sobotę poszedłem do Sfinksa na live Jacka Sienkiewicza. "Mistrz szabelki" zagrał bardzo zgrabnie, trochę ciężej niż na płycie, na początku lepiej, potem troszkę zbyt monotonnie, co potwierdziło tylko to, co myślałem o materiale z "Modern Dance" wcześniej. Że to raczej muzyka do odsłuchu w domu, żeby móc się delektować całym jej bogactwem, niż do "tupania nóżką" w klubie. Ale wracając do tematu. Po wysłuchaniu Jacka poszedłem na after do D, gdzie D. zaczął sobie grać z winyli, a w którymś momencie puścił znajome mi dźwięki, takie spokojne, lekko jazzujące, odpowiednie na rano. Okazało się, że to właśnie THE YOUNG LOVERS, czyli kolejny projekt HERVE'a, który nagrywa także jako The Count, czy Action Man. Kawałek, który puścił to "You make me dizzy". Wklejam go poniżej. Jest świetny, przypomina mi rzeczy z połowy lat 90-siątych, którymi zasłuchiwałem się długimi godzinami. Takich jazzujących dźwięków dawno nikt nie nagrywał... Dzięki D. zatem wróciłem do tej płyty, przesłuchałem dokładnie i stwierdzam, że jest w pytę. Brzmi bardzo retro, ale można tu także wychwycić trochę nowocześniejszych stylistyk, np. kawałek "Shake off the ghost" jest wyraźnie dubstepowy! Polecam, jeśli chcecie się zrelaksować i odpocząć po weekendzie, po nocy w zadymionym klubie, po mocnym, twardym bicie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)