Dzisiaj dwa wyśmienite teledyski do dwóch wyśmienitych utworów, pochodzących z płyt, o których już teraz mogę śmiało powiedzieć, że w roku 2009 były dla mnie bardzo ważne. Jako pierwszy wskrzesiciel starego soulu, w nerdowskich okularach i pulowerze, Mayer Hawthorne i jego "Green Eyed Love". Niektórzy mówią, że Mayer nie potrafi śpiewać. Może ja się nie znam, ale dla mnie on śpiewa fantastycznie, bo się na nic nie sili i jest przede wszystkim naturalny. Album "Strange Arrangement", który popełnił wczesną jesienią ma niesamowicie przyjemny, "ciepły" klimat. Zupełnie się nie spodziewałem, że taka płyta może stać się w tym roku jedną z moich ulubionych. Jeszcze parę miesięcy temu nic nie słyszałem o Mayerze, a teraz nie wyobrażam sobie bez niego tegorocznego muzycznego podsumowania.
Druga jest Fever Ray, czyli Karin Dreijer Andersson, o której trochę już na tym blogu w tym roku napisałem. Jej solowe wydawnictwo zatytułowane po prostu "Fever Ray" jest płytą, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Zawsze lubiłem mroczną, zimną elektronikę. Jedną z moich ulubionych płyt ever jest wszakże "After Love" Closer Musik, wydana w Kompakcie, w 2002 r. Zarówno tamta płyta, jak i tegoroczny album Karin są "czarne", przy czym kolor nie odnosi się tu tylko do okładki albumu, raczej do klimatu, jaki tworzy muzyka na nim zawarta. Jest mrocznie. U Closer Musik ten mrok nazwałbym lekko perwersyjnym, u Fever Ray natomiast mrok wynika z niepoznanej tajemnicy, to raczej kolor strachu z bajek dla dzieci, mroczny las, którego należy się bać, a który jednak magnetycznie przyciąga...
Nie bez znaczenia jest też chyba, że zarówno Fever Ray, jak i Mayer Hawthorne wypracowali sobie własny styl, którego nie można pomylić z niczym innym. I nie mam tu na myśli tylko muzyki. Bo oboje konsekwentnie realizują swoje pomysły także w warstwie wizualnej. Okładka albumu z tłoczeniami przypominającymi jakby skórę krokodyla, czy winylowa płyta w kształcie czerwonego serca to tylko niektóre z pomysłów Mayera. Również image Hawthorna wydaje się do muzyki, którą tworzy doskonale pasować. Fever Ray natomiast, perfekcjonistka w każdym calu, nie tylko dba o oprawę graficzną singli i albumu, ale tworzy ze swoich klipów opowieść, nadającą jej muzyce kolejny, głębszy wymiar. Jeszcze inną sprawą są koncerty Karin, gdzie wszystko odbywa się w mroku i cieniu, jakby na scenie odbywał się jakiś rytuał, albo misterium.
Panna Karin i Pan Mayer - moje dwie pierwsze tegoroczne, bezsprzeczne rekomendacje.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Closer Musik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Closer Musik. Pokaż wszystkie posty
środa, 21 października 2009
czwartek, 20 sierpnia 2009
Kompaktowe kropki.
Co roku w połowie sierpnia trafia w moje uszy melancholijne techno z Kompaktu w postaci składanki "Total". W tym roku to już okrągła, dziesiąta rocznica. Dobry czas na małe podsumowanie. Wszystko zaczęło się około 12 lat temu, gdy w Europie królował acid i zdecydowanie mocniejsze brzmienia. Wówczas to muzycy, skupieni wokół Studio 1: Wolfgang Voigt, Michael Mayer oraz Jürgen Paape założyli wytwórnię i sklep płytowy Kompakt. Kto by pomyślał, że będzie to wylęgarnia tylu młodych talentów, kolebka nowoczesnego minimalu i tak zwanego "Cologne Sound"...Przez te 10 lat Kompakt nie przestawał mnie zadziwiać. Najpierw był Michael Mayer i jego znakomity set "IMMER". Potem nieodżałowane Closer Musik z doskonałą czarną płytą "After Love".
Closer Musik - Maria(from "Total 4")
Następni w kolejce: The MFA (czy ktoś ich jeszcze pamięta i czy ktoś wie, co się z nimi stało?).
The MFA - The Difference It Makes (from "Total 6")
Oraz wierni wytwórni od samego początku: Superpitcher, Jurgen Pappe, Gui Boratto, Justus Kohncke. I przyjaciele, nagrywający równolegle gdzie indziej, jednak do Kompaktu zawsze powracający: Dj Koze czy Ada.
W tym roku "Total 10" jest równie dobry, co w latach poprzednich. Moi faworyci to Matias Aguayo i jego "Walter Neff", Dj Koze z "40 Love", Ada & Raz Ohara z "Lovestoned", Sam Taylor-Wood z "I'm love with a German Film Star" w remiksie Gui Boratto oraz debiutanci Georg Conrad & Marius Bubat aka Coma z kawałkiem "Sum"...
Oby "kropki" cieszyły mnie jeszcze przez następną dekadę...
Subskrybuj:
Posty (Atom)