Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lizbona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lizbona. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 stycznia 2010

Lisboa - ekipa.

Miało byc słów kilka o ekipie, a więc żeby stało się zadość. Przede wszystkim muszę powiedzieć, że ludzie, z którymi spędziłem te kilka styczniowych dni w Lizbonie byli niesamowici, bardzo kreatywni, mocno ześwirowani, wyrzucający z siebie pokłady dobrej karmy i pozytywnej energii, która krążyła gdzieś między nami, uderzała nam do głów, czasem tak mocno, że człowiek bez zażycia czegokolwiek czuł się, jak na speedzie. Wrzucam poniżej kilka fot, prezentujących różne stany "umysłowe" ekipy. Obrazy powiedzą więcej niż słowa, a więc bez wdawania się w szczegóły...

Ekipa pracująca:





Ekipa grająca (praca inaczej):







Usta pełne żwiru (czyli ekipa świętująca sukces, zdecydowanie po pracy):



A tutaj przykład kreacji częsci ekipy. Hallo Fashion Tv!

wtorek, 12 stycznia 2010

Lisboa w zimie.

Miałem to szczęście w środku zimy wyjechać do Lizbony, gdzie ludzie czytają książki na Miradouros, gdzie można grzać się w styczniowym słońcu i choć temperatura nie przekracza 12 C, to jakoś tak człowiekowi na duszy cieplej. Był to mój drugi pobyt w tym mieście, po którym tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że Lizbona to miasto wyjątkowe. Trochę wycofane, zapomniane, ale też magiczne, soczyste, pełne kolorów, intensywne. Może właśnie ta gra sprzeczności sprawia, że Lizbona jest dla mnie aż tak atrakcyjna. Z jednej strony kolorowe Bairro Alto i Principe Real z wąskimi uliczkami, street artem, fajnymi sklepami. Z drugiej Alfama, chyląca się ku upadkowi, zniszczona, z klimatycznymi knajpkami, prowadzonymi przez rdzennych Portugalczyków lub napływowych imigrantów z byłych kolonii. Tak się składa, że Lizbona, jak wszystko, powoli się zmienia. Kiedy byliśmy tam półtora roku temu, Bairro Alto było brudne, pełne ciekawych prac, które dziś już nie istnieją bo zostały zamalowane. Street art przeniósł się bardziej w kierunku Principe Real, samo Bairro Alto staje sie bardziej "exclusive", wciąż dla młodych, jednak zdecydowanie bardziej dla bogatych. Jak grzyby po deszczu wyrastają sklepy modnych marek, takich jak WESC, Skunkfunk, Onitsuka, czy Carhartt. Street artu wciąż jest sporo. Choćby na Amoreiras, lizbońskim "hall of fame". Poniżej wrzucam trochę obrazków, sfotografowanych przeze mnie na trasach, które pokonaliśmy na piechotę.

Bairro Alto. Dirty Cop (część projektu "Lisbon Safari" z kwietnia i maja 2009):





Bairro Alto. Dolk.





Chiado. Wspólny projekt Ram'a, Vhils'a i Mar'a.







Principe Real. DotMasters.







Amoreiras. Hall of fame.









I jako ostatni Riam, który malował ten obrazek przy mojej cichej obecności. Pstrykałem sobie zdjęcia, troche zmarzłem , a na koniec mocno się zdziwiłem. Dlaczego? Gdy się dobrze przyjrzycie, będziecie wiedzieć dlaczego.



W następnym poście wrzucę trochę fot ludzi. Ekipa, z którą spędzilem ten czas w Lizbonie zasługuje bowiem na osobnego komenta.

czwartek, 30 lipca 2009

Efemeryczne Muzeum.

W Portugalii, a dokładnie w Lizbonie istnieje Muzeum Efemeryczne, które zajmuje się katalogowaniem i opisywaniem sztuki streetartu. Na oznaczone graffiti można trafić zupełnie przypadkiem, spacerując np. po dzielnicy Bario Alto. Najciekawsze wydaje się jednak to, co Muzeum Efemeryczne oferuje w internecie. Po wejściu na stronę można załadować sobie przewodnik audio oraz ściągnąć mapę z już opisanymi pracami. Zabawa jest przednia, oczywiście wszystko ma sens wówczas, jeśli akurat wybieramy się do Lizbony i interesujemy się choć trochę sztuką ulicą. Ja jaram się tym zjawiskiem głównie dlatego, że jest to zajebisty pomysł marketingowy. Całość projektu jest oczywiście sponsorowana przez portugalski rum, który tym projektem chciał trafić do młodszego klienta. I udało mu się to znakomicie. Ciekawe jak działało by takie Ulotne Muzeum, przeniesione na grunt polski? Nie powinniśmy się jeszcze, póki co porównywać do Lizbony, gdzie streetart rozwija się pełno parą. Z drugiej strony przecież Lizbona to nie Berlin. A w Berlinie nikt na pomysł Efemerycznego Muzeum nie wpadł wcześniej... Można oczywiście narzekać, że streetart, który jest sztuką żywą zostaje w tym przypadku wpisany w jakiś skostniały schemat, podług którego działają muzea, jednak traktowanie tego zjawiska bez zadęcia ale jako dobrą zabawę powoduje, że mamy do czynienia z czymś ciagle świeżym i ożywczym. Zainteresowani zgłębieniem tematu niech koniecznie zajrzą na Museu Efemero

P.S. Na stronie Muzeum Efemerycznego można też znaleźć ciekawe informacje o tym, co interesującego w strretarcie dzieje sie w innych częściach naszego kontynentu. Zupełnie przez przypadek trafiłem tam na informację o Bydgoszczy, gdzie powstał mural "Stumilowy las". Wklejam zdjęcie poniżej. Może ktoś wie, gdzie dokładnie się to znajduje?