Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tech-house. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tech-house. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 sierpnia 2009

Don't you remember the future?

Jamie Jones zaprasza w podróż do przyszłości. Mamy rok 2016 i posmak futuryzmu czujemy już od pierwszego kawałka. Concept-album "Don't you remeber the future", bo tak trzeba nazwać dzieło Jones'a to jeden z najlepiej przemyślanych wydawnictw w 2009 roku. Słuchać należy kilkakrotnie i nie odpuszczać. Tracki są zmiksowane ze sobą, co nadaje im kształt niekończącej się podróży... Co się na nią składa? Właściwie wszystko co w obecnej muzyce elektronicznej ważne. Są kosmiczne harce (singlowy "Summertime" z Ost & Kjex, czy "Sand Dunes" - nogi same rwą się do tańca), ale po nich nadchodzi czas na miękkie lądowanie (bardzo dobry "Absolute Zero" z Alison Mars na wokalu). Jamie nie gardzi również oldschoolowym electro (świetny featuring z Egyptian Lover - video poniżej). Generalnie ta płyta to 60 minut doskonałej zabawy. Jeśli podobała Wam się "Odyseja kosmiczna 2001" Stanleya Kubricka to powinniście być usatysfakcjonowani...

wtorek, 5 maja 2009

Lista przebojów.

Ponieważ ostatnio było trochę więcej o miejscach, a mniej o muzie, czuję się w obowiązku nadrobić zaległości. Czas na krótki przegląd tego, co mnie kręci i co mi w głowie gra. Na początek Minilogue. Mój ulubiony kawałek z ich ostatniej płyty został wydany na 12'' w trzech doskonałych remixach. Właściwie trudno wybrać najlepszy. Wklejam ten od Beat Pharmacy, ze względu na głęboki szacun jakim darzę tego Pana. Za konsekwencję, dojrzałość i płytę "Wikkied times".



Jako drugi Tony Lionni. Nowa postać. Zaledwie kilka EPek na koncie. Ale za to jakich!
Pokłony zarówno za poniższy "Found a place", które można znaleźć na trzeciej już odsłonie Berghainu, jak i za ostatni asfalt "Sundance". Miód!



Jako trzeci Marcin Czubala. Jeden z najfajniejszych housowych kawałków tej wiosny.
Nogi same tańczą. Codziennie przynajmniej jeden odsłuch i jest dobrze:)



I na końcu kolaboracja. Burial & Four Tet! Ponieważ obu bardzo lubię, liczyłem na wiele. Dziś usłyszałem po raz pierwszy i zakochałem się bez pamięci. Na kolana! Na pysk! Na co chcecie. Byle nisko.