
poniedziałek, 30 listopada 2009
Bandyci w piątek!

sobota, 28 listopada 2009
Kotlet z wodsela.

czwartek, 26 listopada 2009
wtorek, 24 listopada 2009
Szranki i konkury. Część 2.

niedziela, 22 listopada 2009
Pismo obrazkowe.
Dzisiaj, w niedzielne, leniwe popołudnie proponuje seans obrazkowy z syntezatorami w tle. Jako pierwsi Panowie z Simian Mobile Disco z Beth Ditto na wokalu. "Cruel intentions" z niepokojącym klipem.
Druga odsłona to Duńczycy z Whomadewho, z kawałkiem "Keep me in my plane", najlepszy jak dla mnie utwór z płyty "The Plot", podrasowany fajną fabułą.
A na koniec, debiutanci z The XX. Jak się tak debiutuje, to aż strach pomyśleć, co będzie dalej... Polecam całą płytę, a poniżej jej przedsmak. Klip do kawałka "Basic Space"!
Druga odsłona to Duńczycy z Whomadewho, z kawałkiem "Keep me in my plane", najlepszy jak dla mnie utwór z płyty "The Plot", podrasowany fajną fabułą.
A na koniec, debiutanci z The XX. Jak się tak debiutuje, to aż strach pomyśleć, co będzie dalej... Polecam całą płytę, a poniżej jej przedsmak. Klip do kawałka "Basic Space"!
czwartek, 19 listopada 2009
Catnip.
Mike Monday ponoć uwielbia swojego kota. Ja swojego czasami też. A czasami jej nie znoszę. Kreska potrafi być naprawdę miła i słodka. Ale jak każdy kot chyba, potrafi też być wredna. Jej ulubiony sport, który uprawia namiętnie w naszym mieszkaniu to parkour, czyli mniej lub bardziej kontrolowane skakanie po przeszkodach. Ludzie robią to w mieście, koty w domu. Zauważyłem ostatnio, że Kreska miewa sny, a czasem nawet uśmiecha się przez sen lub mruczy. Czy ktoś wie, czy to u kota normalne? Czasem też nachodzi mnie taka myśl, czy ten mój kot aby na pewno jest zdrowy na umyśle? Kocham ją jednak i nie wyobrażam już sobie, aby jej u nas nie było. A teraz Mike Monday, wielbiciel kotów i klip do kawałka "Catnip", w którym, a jakże, kot gra pierwsze skrzypce. Viva la chat!
Mike Monday - "Catnip" (Anim by Drunk Park & Joe Hamilton) from Drunk Park on Vimeo.
środa, 18 listopada 2009
Wszystko ma drugą stronę.

Dopisek wieczorową porą (22:30): Chciałem napisać jeszcze, że po raz pierwszy w polskim kinie chyba, mamy do czynienia z bohaterem komiksowym, bo taki dla mnie jest Bronek, grany przez Marcina Dorocińskiego. Czarny charakter, jednoznacznie zły, odważny i silny, nie znoszący sprzeciwu, tajemniczy, małomówny. Przystojny i ujmujący, gra rolę amanta, by po czasie ujawnić swą prawdziwą naturę. Ubrany w prochowiec i z nieodłącznym papierosem w ustach. Niczym Dick Tracy. Fajnie, że pojawił się u nas reżyser, który tak wprawnie potrafi łączyć różne klimaty, różne motywy i tak dobrze czuje "magię kina". Brawa dla Borysa Lankosza! Jeszcze raz "Rewers" gorąco polecam!
niedziela, 15 listopada 2009
Techno Veteran.

1. Sascha Funke - "Now you know". Track otwierający album "Bravo" z 2003 roku. Nadawał ton całej płycie, na długo pozostał w głowie. Majstersztyk!
01 - Now you know by bookerbus
2. Jeden z najlepszych kawałków szefowej labelu Ellen Allien, "Trashscapes" w zajebistym remiksie Raza Ohary.
B1 trashscapes (raz ohara remix) by bookerbus
3. "Let the Love Grow" z Paulem St. Hilaire na wokalu to właściwie kawałek Moderata, gdyż jego współproducentem jest Sasha Ring, czyli Apparat. Pierwotnie ukazał się jednak na albumie Modeselektora, "Happy Birthday!" z 2007 roku. Do tej pory jak tego słucham, to mam ciary! A co się działo ze mną, gdy panowie zagrali to na koncercie w Płocku... Nie chcecie wiedzieć...
04 - Let Your Love Grow by bookerbus
czwartek, 12 listopada 2009
La Antena.
Wczoraj obejrzałem niesamowity film. Połączenie surrealizmu z ekspresjonizmem niemieckim, hołd dla kina niemego, w którym odnaleźć można nawiązania do kreski Franka Millera, do czarnego kryminału, do Davida Lyncha nawet. Film szkatułka, w którym jak rodzynki w torcie poutykane zostały wątki i motywy odwołujące do historii kina. Argentyńska "La Antena", bo o tym filmie mówię, oczarowała mnie na maksa. Historia miasta, którym rządzi tyran, Mr. Tv, gdzie ludzie milczą, bo głos został im odebrany. Jedynymi osobami, którzy wciąż jeszcze mówią, jest piękna La Voz i jej syn. Porywając La Voz, Mr. Tv chce ją wykorzystać by odebrać ludziom słowa. Osobami, które mogą przeszkodzić mu w realizacji niecnego planu są pewien telewizyjny inżynier, jego żona oraz córeczka, Anna. Muszą oni udać się daleko w góry, gdzie znajduje się stara antena, jedyne urządzenie zdolne jeszcze emitować głos... "La Antena" to przede wszystkim film dla tych, którzy uwielbiają obrazy rozpasane wizualnie, gdzie najważniejsze są kompozycje poszczególnych kadrów i scenografia. Tu jest na co popatrzeć. Ale nie będą zawiedzenie również i Ci, którzy chcieliby zobaczyć zajmującą historię. Może trochę infantylną, ale za to niezwykle ujmującą. Poniżej trailer.
wtorek, 10 listopada 2009
Bliźniaków świat.
Dawno na blogu nic nie było o streetarcie. Tymczasem na świecie się dzieje... Pod koniec października bliźniacy Otavio i Gustavo Pandolfo, znani bardziej jako Os Gemeos, otworzyli swoją największą jak dotąd wystawę zatytułowaną "Vertigem", w Muzeum FAAP, w Sao Paulo. Ich sztuka kojarzyła mi się jak dotąd z wielkimi muralami, z postaciami o żółtych twarzach, z multikolorowością. Wrażenie jakie robią ich prace umieszczone w przestrzeni miejskiej jest naprawdę niesamowite. Miałem okazję zobaczyć jeden z ich murali w Berlinie. Foty zamieszczam poniżej:



Ciekawie wyglądała również ich praca na Tate Modern w Londynie z 2008 roku. Można ją zobaczyć tu. Tymczasem wystawa w Sau Paulo pokazuje zupełnie inne oblicze braci. Ich dzieła umieszczone w zamkniętej przestrzeni muzeum, pozbawione kontekstu miasta, sprawiają wrażenie jeszcze bardziej bajkowych, baśniowych wręcz. Ich nagromadzenie w jednym miejscu spowodowało, że Os Gemeos, zamierzenie, bądź nie, stworzyli swój własny, osobny świat, łatwo rozpoznawalny, którego nie można pomylić z nikim innym. Zresztą zobaczcie to sami. Jak wklejam tylko wybrane foty. Prezentacja całości wystawy znajduje się tu. Warto kliknąć!





Ciekawie wyglądała również ich praca na Tate Modern w Londynie z 2008 roku. Można ją zobaczyć tu. Tymczasem wystawa w Sau Paulo pokazuje zupełnie inne oblicze braci. Ich dzieła umieszczone w zamkniętej przestrzeni muzeum, pozbawione kontekstu miasta, sprawiają wrażenie jeszcze bardziej bajkowych, baśniowych wręcz. Ich nagromadzenie w jednym miejscu spowodowało, że Os Gemeos, zamierzenie, bądź nie, stworzyli swój własny, osobny świat, łatwo rozpoznawalny, którego nie można pomylić z nikim innym. Zresztą zobaczcie to sami. Jak wklejam tylko wybrane foty. Prezentacja całości wystawy znajduje się tu. Warto kliknąć!
środa, 4 listopada 2009
De Sade współczesności.

poniedziałek, 2 listopada 2009
Happy Birthday!

Subskrybuj:
Posty (Atom)